Warszawa studzi nadzieje na drogi i kolej w regionie Suwałk

3 min czytania
Warszawa studzi nadzieje na drogi i kolej w regionie Suwałk

FOT. UM Suwałki

W Warszawie padły słowa, które w Suwałkach brzmią jak zimny prysznic. Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Obrony Narodowej Czesław Renkiewicz usłyszał, że o drogach i kolei w regionie wciąż mówi się więcej, niż się buduje. Szczególnie niepokoi brak terminów i coraz bardziej realna perspektywa odsuwania Rail Baltica. Dla miasta, które od lat czeka na mocniejsze połączenia z resztą kraju, to wiadomość daleka od uspokajającej.

  • Przy drogach padły liczby, ale dat nadal nie ma
  • Rail Baltica oddala się i budzi największy niepokój
  • Suwałki przypominają o Przesmyku Suwalskim i potrzebie decyzji

Przy drogach padły liczby, ale dat nadal nie ma

W trakcie rozmów z przedstawicielami rządu najwięcej emocji wzbudził wcale nie sam kierunek inwestycji, lecz to, czego zabrakło – konkretów. Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec potwierdził, że odcinek Białystok –Suwałki na DK8 ma powstać w standardzie 2+2, a trasa Białystok– Ełk na DK65 ma zostać przygotowana jako 2+1. Równocześnie resort utrzymuje, że natężenie ruchu nie uzasadnia nadania tym drogom statusu ekspresowych.

To oznacza, że dyskusja o szybszym skomunikowaniu północno-wschodniej części regionu znów utknęła na etapie analiz. Ministerstwo wiąże sprawę także ze zmianą Rządowego Programu Budowy Dróg Krajowych do 2030 r., ale podczas posiedzenia nie padł żaden termin rozpoczęcia robót. Dla kierowców i przewoźników to najgorszy możliwy scenariusz – wiadomo, w którą stronę mają iść inwestycje, ale nadal nie wiadomo, kiedy naprawdę ruszy plac budowy.

Rail Baltica oddala się i budzi największy niepokój

Jeszcze mocniej wybrzmiała sprawa kolei. W dyskusji pojawiła się informacja o możliwym nawet 10-letnim opóźnieniu realizacji Rail Baltica na odcinku Ełk–Trakiszki. Jeśli taki scenariusz się potwierdzi, mieszkańcy Suwałk i całego regionu mogą jeszcze długo czekać na kolejową modernizację, która miała być jednym z najważniejszych impulsów rozwojowych dla północnego Podlasia.

Ta wiadomość jest istotna nie tylko dla pasażerów liczących na szybsze podróże. Rail Baltica od lat jest traktowana także jako element szerszej układanki transportowej i gospodarczej. Każde dalsze przesunięcie terminu oznacza dłuższe życie w cieniu prowizorki – na torach, które nie nadążają za potrzebami regionu, i w komunikacyjnej niepewności, która ciąży na planach biznesowych oraz inwestycyjnych.

Suwałki przypominają o Przesmyku Suwalskim i potrzebie decyzji

Prezydent Suwałk zabrał głos wspólnie z posłami Jackiem Niedźwiedzkim i Jarosławem Zielińskim. Wspólnie podnosili argument, że mowa nie tylko o lokalnych trasach, lecz o odcinkach ważnych dla obronności Przesmyku Suwalskiego i dla rozwoju gospodarczego całego obszaru.

Renkiewicz nie ukrywał rozczarowania tonem rozmów. Jak zaznaczył:

„Od dłuższego czasu mówi się o Przesmyku Suwalskim w kontekście zagrożeń, o tyle w kontekście twardych inwestycji w naszym regionie zapał osób odpowiedzialnych za ich realizację wyraźnie stygnie”.

Dodał też, że region nie potrzebuje już kolejnych debat o natężeniu ruchu. Jego zdaniem czas skończyć z przeciąganiem sprawy i przejść do realizacji, bo Suwałki oraz ich mieszkańcy od lat czekają na decyzje, które nie skończą się na papierze. W tym sensie warszawskie spotkanie przyniosło nie tyle przełom, ile twarde przypomnienie, że bez nacisku samorządu i parlamentarzystów te inwestycje mogą znów ugrzęznąć na długo.

na podstawie: Urząd Miejski w Suwałkach.

Autor: krystian